Hawana
 
Trinidad
 
Cuba libre - marzenie czy rzeczywistość? Gdansk, 1 X 2010
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  »                  

  Magdeliva Hidalgo

 

Chciałabym podziękować wszystkim za przybycie na konferencję. Instytutowi Lecha Wałęsy chcę podziękować szczególnie za zaproszenie nas - Kubańczyków, i wsparcie w tym niełatwym zadaniu, jakim jest walka o wolność i demokrację w naszym kraju. Korzystając z okazji, chcę przybliżyć sytuację kubańskich kobiet, a w szczególności kobiet wiejskich, z ramienia których tutaj występuję. Począwszy od roku 1996, razem z organizacją „Kobieta wiejska za demokracją” - za przynależność do której musiałam opuścić Kubę - prowadzimy działalność w Ameryce Łacińskiej. Przemianowałyśmy się na FLAMUR (Latynoamerykańska Federacja Kobiet Wiejskich), organizację z oddziałami w różnych częściach Ameryki Łacińskiej. Naszym celem jest pomoc w rozwiązywaniu problemów, z jakimi borykają się poszczególne regiony i zainteresowanie nimi ich mieszkańców. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku Europy, która zwróciła swą uwagę na problemy, z jakimi mierzyć się musi naród kubański.

Zaświadcza to o naszej aktywności, wzajemnym podtrzymywaniu na duchu i czerpaniu z waszego doświadczenia w walce o demokrację. Wiemy, że kubańska ekonomia to poważny problem. Wiemy też, że rząd zawsze starał się go upolitycznić. My posiadamy projekt ekonomiczny, który rząd upolitycznił. Projekt ten zakłada prowadzenie mikroprzedsiębiorstw drobiarskich albo rolniczych przez kobiety. Organizujemy konferencje poświecone przemocy w rodzinie, problemowi alkoholizmu, środowisku naturalnemu, prawom człowieka. Wszystko to jest możliwe dzięki wsparciu innych organizacji.

W tej chwili, w połowie tego roku, rozpocznie się na Kubie kampania pod tytułem: „Wspólna waluta”, w której będziemy domagać się od rządu wprowadzenia możliwości płacenia jedną walutą we wszystkich punktach sprzedaży w całym kraju. Jak wszyscy wiedzą, na Kubie funkcjonuje równolegle kilka walut, Euro, dolar, który jest walutą oficjalną i chavito, zwany inaczej walutą wymienną (convertible). Jeśli Kubańczycy otrzymują wynagrodzenie w peso kubańskim, dlaczego nie mogą oni dokonywać płatności w sklepach używając tej waluty? Dlaczego, kiedy na Kubę przyjeżdża Polak i zabiera Kubańczyka do hotelu, ten nie może dokonywać płatności tą walutą? Kampania, którą FLAMUR prowadzi na Kubie, spotkała się ona z olbrzymim odzewem. Podpisali się pod nią policjanci, nauczyciele, osoby pełniące funkcje publiczne, włącznie z członkami Partii Komunistycznej. Z jakiego powodu? Ponieważ jest to sprawa, która dotyczy wszystkich obywateli, wszyscy tego chcą. I chociaż nie posiadamy wystarczających środków, udało nam się zebrać ponad dziesięć tysięcy podpisów, które przedstawimy przed kubańskim Zgromadzeniem Narodowym Władzy Ludowej, żeby przyznano Kubańczykom prawo płacenia w walucie, w której otrzymują wynagrodzenie za wykonywaną pracę we wszystkich punktach sprzedaży w całym kraju. Myślę, że to nam się należy.

Chciałabym także zwrócić uwagę na sytuację kobiety na Kubie. Wiele osób, przed rozpoczęciem tej debaty pytało mnie: - A co robi Kubańska Federacja Kobiet? Otóż, Kubańska Federacja Kobiet nigdy nie wykazywała zainteresowania problemami kobiet wiejskich. Chyba, że kiedy przychodziło do pobierania składek, 2 pesos od osób pełnoletnich i 50 centavos od tych, którzy nie skończyli jeszcze 18 roku życia. Książeczki żywnościowe, które posiadają mieszkańcy Hawany albo innych miast niekoniecznie docierają do mieszkańców wsi. Jakby osobom mieszkającym na wsi żyło się inaczej. Tak nie jest.

Młode dziewczyny zamieszkujące na wsi żyją z prostytucji. I tutaj trzeba podziękować Kościołom katolickim i protestanckim, które wspierają kobiety wiejskie w wielu inicjatywach, m.in. poprzez organizowanie warsztatów krawieckich dla dziewcząt, które pogubiły się w życiu. Ogólna sytuacja na Kubie tak właśnie wygląda, ponieważ jest to kraj zdecydowanie rolniczy.

Wiemy, że obowiązuje wiele praw przymusowej sprzedaży bydła i trzody chlewnej. Jeśli jedno zwierze zdycha, właściciel musi za niego zapłacić. Ponadto, przyjeżdża delegacja i nakazuje sprzedaż pozostałych zwierząt. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie możemy zasiewać pól i sprzedawać plonów, jak robi się to wszędzie na świecie? W Ameryce Łacińskiej, która jak wiemy boryka się z wieloma problemami, kobiety żyjące na wsi mają prawo do posiadania własnej ziemi, siania, zbierania plonów i ich sprzedawania. Mają prawo prowadzenia własnego sklepiku. Kubańczycy nie posiadają żadnego z tych praw. Dlaczego? Bo rząd kubański na to nie pozwala. Robimy co w naszej mocy, aby kubańska kobieta i cały naród kubański uwierzyli w społeczeństwo obywatelskie istniejące na Kubie, które każdego dnia jest coraz silniejsze i powiększa się znacząco. Wiemy, że kobiety będą pracować na rzecz kampanii wspólnej waluty. Oczekujemy, że rezultat będzie pozytywny, mając zwłaszcza na uwadze ilość osób, które zebraliśmy w krótkim czasie, i które przyłączyły się do nas. Kampania rozpoczęła się w lipcu, a my już mamy 10 tysięcy podpisów. Kto wie, może ich liczba jeszcze się podwoi, może będzie ich trzy razy więcej.

Mamy nadzieję i wierzymy, że uda się znaleźć rozwiązania, a wolność i demokracja, na którą zasługują Kubańczycy będą tym, co przyjdzie zaraz potem, a my przez następne lata podejmiemy wysiłek, żeby je utrzymać.

przeł. Marcin Sarna

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House