|
Jack DuVall, International Center on Non-violent Conflicts
To dla mnie ogromny zaszczyt być dziś z Państwem i przemawiać obok wielu polskich działaczy opozycyjnych. Moja przygoda z tematem konfliktów bez przemocy w XX wieku rozpoczęła się około 10 lat temu. Byłem wtedy producentem telewizyjnym i zostałem poproszony o przygotowanie telewizyjnego serialu dokumentalnego „A force more powerful”, opisującego sześć głównych pokojowych ruchów wolnościowych XX wieku, w tym powstanie Solidarności w Polsce. Na premierę filmu w 2000 roku zaprosiliśmy Lecha Wałęsę, i 15 minut przed jego wystąpieniem pokazaliśmy mu fragment filmu. Lech Wałęsa zwrócił uwagę na jedną ze scen, i tak rozpoczęła się dyskusja. Po kilku minutach rozmowy uświadomiłem sobie, że właśnie prowadzę dyskurs z przywódcą Solidarności, i pomyślałem: „Ten człowiek wie, jak prowadzić dyskusję; wie, jak udowadniać tezę.” Ta umiejętność była kluczem do jego sukcesu i sukcesu całej Solidarności. Chciałbym dziś omówić kilka strategicznych czynników, które zadecydowały o sukcesie ruchu opozycyjnego w Polsce, i które – w moim przekonaniu - powinny być dziś stosowane przez inne pokojowe ruchy opozycyjne na świecie. W wieku XX pojawiło się znacznie więcej ruchów pacyfistycznych niż nam się wydaje. Wszystkim znana jest osoba Ghandiego, twórcy teorii biernego oporu i walki bez przemocy. Ale już niewiele osób słyszało o niezwykle skutecznym pokojowym oporze Duńczyków i Holendrów przeciwko nazistom podczas II wojny Światowej. Znana jest nam postać Martina Luthera Kinga walczącego z segregacją rasową w Stanach Zjednoczonych; znana jest nam historia Rewolucji Różańcowej na Filipinach w 1986 r., powstań przeciwko dyktaturze Augusto Pinocheta pod koniec lat 80.; znana jest nam pokojowa walka z Apartheidem w RPA, znane nam są demonstracje pokojowe, które przeszły przez Europę Wschodnią w latach 1981 - 1990. Kolejne ruchy oporu, które pojawiły się w Serbii, Gruzji i na Ukrainie, często odnosiły się do doświadczeń Polski jako tego kraju, w którym najbardziej skutecznie wykorzystano narzędzia pokojowej walki z systemem autorytarnym. Charakterystycznym osiągnięciem Solidarności, wcześniej nieznanym, było uzyskanie niepisanego prawa do reprezentowania narodu oraz doprowadzenie do sytuacji, w której sprawowanie kontroli przez rząd autorytarny było tak kosztowne, że trudno go było utrzymać. Bazując na doświadczeniu Solidarności możemy wyszczególnić siedem głównych czynników, które stały się kluczem do jej sukcesu. Pierwszym z nich jest samoorganizacja. Leszek Kołakowski, Adam Michnik i Jacek Kuroń w latach 60 i 70 pisali o nieskuteczności powstań zbrojnych w walce o wolność, i udowadniali, że podejmowanie wszelkiego rodzaju inicjatyw obywatelskich może złamać monopol państwa na reprezentowanie narodu. Przykładem jest Komitet Obrony Robotników, który powstał w połowie lat 70. Teoria samoorganizacji społecznej nie była pomysłem nowym, bo pisał o niej wcześniej Ghandi, ale to w Polsce została zrealizowana z wyjątkową skutecznością, co wyraźnie widać w 1980 roku w Stoczni Gdańskiej. W sierpniu 1980 strajkujący, pamiętając o bolesnych doświadczeniach z 1970 roku i 1976 roku, i wyciągając wnioski z tamtej lekcji, przyjęli taktykę rozważnego planowania, racjonalnie oceniając swoje możliwości. Jakże wiele znamy przykładów pokojowych rewolucji, które nie odniosły sukcesu, ponieważ ich przywódcy uwierzyli, że samozapłon, a nie ostrożne strategiczne planowanie, wystarczy. Polska miała niezwykłe szczęście, że w 1979 r. nowowybrany Papież Jana Paweł II przybył z pielgrzymką do ojczyzny. Jego wizyta była pierwszą próbą samooorganizacji, przed jaką stanęło społeczeństwo polskie; pierwszą próbą przed wydarzeniami z 1980 roku. Tak więc planowanie to drugi czynnik strategiczny. Trzecim czynnikiem jest dążenie do jedności społecznej. Ruch, aby osiągnąć sukces, musi reprezentować całe społeczeństwo, w którego imieniu występuje. Oznacza to, że w jego szeregach znaleźć się muszą intelektualiści, robotnicy, studenci, rolnicy. Wszystkie te grupy społeczno-zawodowe znalazły się po stronie strajkujących w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. Czwartym czynnikiem, absolutnie kluczowym, w rozwoju ruchów obywatelskich jest umiejętność zdyscyplinowania członków ruchu, aby walcząc nie używanli przemocy. W ten sposób pozbawiamy reżim pretekstu do stosowania represji i jednocześnie pokazujemy umiarkowanym członkom rządu, że jesteśmy kompetentni i potrafimy zarządzać ludźmi. Piątym czynnikiem jest wytyczanie realnych celów. Działacze Solidarności nie domagali się od razu realizacji większych celów politycznych, żądając na początku jedynie prawa do założenia wolnego związku zawodowego. Ruch solidarnościowy, który zyskiwał coraz większe poparcie społeczne, wykazał się genialnością rezygnując z żądań, na ten czas, niemożliwych do zrealizowania. Jest to przykład taktyki, której nie zastosowali 9 lat później studenci z Placu Tienanmen. Wprawdzie udało im się zorganizować półmilionową demonstrację na Placu Niebiańskiego Spokoju i zmusić reżim do rozmów, ale podczas negocjacji nie poprosili o coś, co chiński rząd mógł im dać, i domagali się od razu realizacji celów najwyższych, czyli demokracji. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że najważniejszą rzeczą na tym etapie jest zapewnienie możliwości rozwoju dla ich ruchu. Nie wiedzieli, że najpierw trzeba wrzucić niższy bieg, by później móc przyspieszyć. Szósty czynnik to wybór takich narzędzi i podejmowanie takich działań, które ograniczają możliwości reakcji reżimu. Im prostszy możliwy do przewidzenia wybór dokonany przez reżim, tym więcej przestrzeni dla nas. Siódmy czynnik: wpływanie na politykę reżimu poprzez wykorzystanie aktorów zewnętrznych. Kiedy mówię o Solidarności, zawsze powracam do momentu, kiedy Lech Wałęsa został internowany. W momencie zatrzymania Lech Wałęsa powiedział do funkcjonariuszy milicji: „Wrócicie do nas na kolanach!” To zdanie interpretowane na różne sposoby, stało się proroctwem. Ale ja wciąż zadaję sobie pytanie, kogo Lech Wałęsa miał na myśli, mówiąc ‘nas’. Czy chodziło o Solidarność? Na pewno tak, ale też o wszystkich Polaków, ponieważ Solidarność reprezentowała cały naród, jego marzenia, aspiracje. Często przywołuję też słowa Vaclava Havla, który, w swym eseju „Siła bezsilnych” mówił: „Kiedy żyjesz w systemie totalitarnym i nic nie mówisz, żyjesz w kłamstwie. Kiedy decydujesz się coś powiedzieć, powiedzieć prawdę, żyjesz w prawdzie. Największym zagrożeniem dla systemu opartego na kłamstwie, jest szerzenie prawdy”. W ten sposób zdobywa się serca ludzi, co udało się Solidarności. I to jest ten emocjonalny klucz do jej sukcesu. Przeł. AG
|