Konferencja "Czy Kuba może wybić się na wolność?"
 
Trinidad
 
Hector Palacios Ruiz w Polsce
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  »                  

  Jarosław Gugała, byly Ambasador RP

 

Słowem kluczem, jakie może towarzyszyć dyskusji na temat Kuby, na temat tego co się stało w tym kraju w latach 1959-2006 jest słowo: nadzieja. Słowo to bowiem towarzyszyło przemianom kubańskim od początku, kiedy brodacze Fidela Castro wylądowali na Kubie, rozpoczęli rewolucję, i kiedy zaczęli do nich dołączać ludzie. Towarzyszyła im wielka nadzieja - na polepszenie życia, na nowy, sprawiedliwszy, lepszy świat. Nadzieja ta do dzisiaj zresztą, jeśli obserwujemy reakcje na Fidela Castro i na rewolucje kubańską, w wielu środowiskach na świecie w jakimś sensie nadal istnieje. Tylko że  nie ma już ona nic wspólnego z tym, co się dzieje na Kubie, ponieważ na Kubie w tej chwili jest inna nadzieja. Jest wiara w to, że wreszcie skończy się niesprawiedliwy i niedemokratyczny system; dużo gorszy od tego, który był wcześniej. Dziś jeden z naszych kolegów, pan Ambasador Tomasz Turowski, który niedawno wrócił z Kuby, opowiadał anegdotę o spotkaniu dyplomatów z Fidelem Castro. W czasie rozmowy z korpusem Fidel Castro przedstawiał obecną sytuację na Kubie, zwracając uwagę na to, co się na Kubie poprawiło. Jeden z gości spotkania zagadnął go w pewnym momencie w sprawie kubańskich prostytutek, kiedyś bowiem Fidel mówił, że Kuba była wielkim domem publicznym dla bogatych Amerykanów, i zapewniał że on tę sytuację zmieni. Okazuje się jednak, że żadna zmiana nie zaszła, a bieda wciąż pcha w tę stronę bardzo wiele osób. Fidel zgodził się, jednocześnie dodając, że dzięki rewolucji Kubanki, które trudnią się tym procederem, maja dziś wyższe wykształcenie. Tu pojawia się pytanie, ujęte swego czasu przez słynnego polskiego pisarza w krótkiej fraszce: „Jeżeli ludożerca je nożem i widelcem, to czy to jest postęp?” [Stanisław Jerzy Lec „Myśli nieuczesane” – przyp. red.]

Zebraliśmy się tutaj dzisiaj, ponieważ wiemy, że to postęp nie jest. Chcemy  zastanowić się, jak doszło do tego, że nadzieja na lepszy  demokratyczny i wolny świat zamieniła się w swoje przeciwieństwo. Jak u Orwella, język zaczął znaczyć swoje przeciwieństwo. Demokracja stała się tyranią, a wolność stała się zniewoleniem. Jak do tego doszło? Co się musiało stać i dlaczego tak się stało na Kubie, że te najważniejsze wartości nigdy nie zostały spełnione, że jest tam coraz gorzej?

Fidel Castro jest chory i jak to zwykle bywa w tego rodzaju systemach, nie wiemy co się z nim dokładnie w tej chwili dzieje. Trwa coś, co my zwykliśmy nazywać walką buldogów pod dywanem. Trwa walka o sukcesję po Fidelu Castro. Nie wiemy, kto z kim walczy, nie wiemy, kto jakie zajmuje pozycje. Nie wiemy, jakie są szanse na demokratyzację życia na Kubie, ale na te pytania będziemy chcieli sobie dzisiaj odpowiedzieć.

Nadzieja – słowo klucz. Na co możemy mieć nadzieję, jeśli chodzi o Kubę? Czy możemy mieć nadzieję, że Raúl Castro namaszczony przez swojego brata na następcę, będzie na tyle mądry, że zdemontuje system, który wraz z bratem budował na przemocy? Czy możemy mieć nadzieję, że kubańska władza  zrozumie, że należy podążyć inną drogą w kierunku demokratyzacji i wolności? Czy możemy mieć nadzieję, że emigranci, którzy są w tej chwili w Miami będą realistami w swoich żądaniach i w swych pomysłach na Kubę po powrocie na wyspę? Czy możemy mieć nadzieję, że na Kubie nie dojdzie do złych rozliczeń, które spowodują tylko zaostrzenie sytuacji i konfrontację? Na co możemy mieć nadzieję na Kubie?

 

 

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House